piątek, 11 maja 2012

zmiany

Zmiany radykalne musza mieć swój czas juz niebawem. Napięcie i atmosfera w domu rośnie. W tym wieku już dawno powinnam być z dala od gniazda rodzinnego, żyjąc na swój rachunek czyli po prostu pizda i gaz!
Tak właśnie! Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie wyjazd, zmiana otoczenia, ludzi, pracy... w ogóle praca. Biorę pierwszą lepszą ofertę pracy za granicą oczywiście sprawdzoną i ruszam. Chciałabym z robaczkiem jechać. Nie wyobrażam sobie samotnego wyjazdu, wiedząc że jestem z nim, że on jest tu i czeka i myśli itd. Tak nie damy rady. Eh, jednym słowem frustracja sięgnęła szczytu. Niedobrze.

wtorek, 8 maja 2012

Maj!

No nareszcie...uFF! doczekałam się, choć bardzo szybko mineły te dni od mojego ostatniego tutaj postu. Niestety nie bywam systematyczna w internetowych pamiętnikach. To nie to samo, co sięgnąć co wieczór po zeszyt pod poduszkę i zapisać coś w nim. Ale jestem! i się dzieje. 
Teraz na pierwszym planie jestem ja - ja i moja przyszłosć. To czy wyjadę za granicę i jeśli tak to gdzie w końc u to będzie. Naar Belgie! i tak bym chciała. Staram się, czytam fora, wysyłam cv i obserwuję środowisko. Nie chciałabym zostać tu dłużej niż miesiąc jeszcze. Firma na finiszu. Jeszcze tylko kilka dni. 
Robaczek wciąż na wyjeździe. Martwię się czy nadal będziemy razem, wspominając jego słowa kiedy mówił że nie wyobraża sobie że razem zamieszkamy w Austrii... Cholera, co to w ogóle znaczy?! Takie jest życie, ciągle się wydaje pieniądze, mieszkanie, jedzenie, rachunki, urzędy.Ot co. Jak on se to mysli że będziemy razem a jednak osobno? nic z tych rzeczy. nie ze mną takie numery. Dlatego dziś nie umiem powiedzieć czy my to my na przyszłość, tak na pewno ... A póki co chodzę do Michała i jutro znów odbieram go z przedszkola.
Maj na razie skąpi ciepła ale i tak już zaznaliśmy baardzo ciepłych dni. 
Uff, obym tu wróciła już jutro! :) A teraz nynam.