Czyli za połową. Coraz bliżej mety. Coraz bliżej lato... Choć wiosny na razie nie ma, to może choć lato będzie od razu. W sobotę święconkę przyozdobię sopelkami a wierzch posypię płatkami śniegu.
Ćwiczę. Wytrwale, 5 razy w tygodniu. Czuję się świetnie.
Zawodow- przerzuciłam się na wózek jezdniowy i dobrze mi się prowadzi. Choc to dopiero kurs i czekam tyko na egzamin zaliczeniowy. Byłoby super go zdać. A co dalej? Może policja, a na jesień zagranica i prawko na D. Plany są tylko zawsze kopa w tyłek mi brakuje by coś zacząć i skończyć.
Od ponad tygodnia mieszka z nami piesek-Burbon. Czester bywa zazdrosny ale już sie polubili. Naszej rezydencji dalej strzeże kruk. Choć miał parę dni załamania, niewiadomo czym spowodowanego. Uciekł na najwyższe drzewo w sadzie i tam biedny siedział o głodzie, bez parówek i sera żółtego. Mysleliśmy że coś go zjadło... :( Ale odnalazł się na szczęscie!
Ania z Zielonej Górki latem
Stoję. Jak ten motor.
środa, 27 marca 2013
piątek, 4 stycznia 2013
Nie ma bólu, nie ma wyników.
Oj, boli, ale czuję ogromną satysfakcje i przypływ endorfin. Nie żałuję, dziś wiem to, rozstania, tego chłopaka- tfu! Patologia...Ćwiczę. Codziennie. Chcę dziś i pojutrze żyć tylko dla siebie, nareszcie nie podporządkowując sie innym, w końcu zadbać o siebie, być taką jaką chciałam być od dawna. To ciężka praca ale wiem jaka fantastyczna nagroda mnie czeka. Jestem sama dla siebie, i nawet wiem że tego chcę, nie będę z nikim szczęśliwa jeśli nie będę spełniona. Zaczęłam 15 grudnia. Niebawem minie miesiąc, pierwsze mierzenia i rezultaty, a to dopiero początek. Jestem nabuzowana pozytywną energią. Widzę siebie w końcu lepszą, ładniejszą, zgrabniejszą, wiem w końcu że na prawdę mogę taka być! A nie że muszę pozostać taka jaka jestem. No przecież to absurd. To ja decyduję o tym jaka chcę być i mogę. Nie od jutra, od dziś, od teraz, zacząć. Zaczęłam właśnie tak. I tylko jednego nie chcę- przestać.
Uczę sie na kursie, jest na prawdę dobrze, tego mi brakowało- nauki i ludzi. Chociaż rewelacji nie ma. I nadal opiekuję się małym. Byle do wiosny- i do wyprowadzki, gdziekolwiek lecz na swoje, dla samej siebie. Dla lepszej siebie. Zmiany zaczęły się juz 15 grudnia...
Zimy nie ma, i wcale nie musi jej być :)
sobota, 13 października 2012
W pojedynkę... jednak
Pod koniec czerwca rozstalismy się, to była moja decyzja. I miałam rację. Dopiero gdy to nim wstrząsneło przepraszał, prosząc o jedną szansę, przyznał że nie do końca zaangażował sie w nasz związek, po prostu bimbał sobie, ale ja postawiłam na swoim- za dużo mnie to kosztowało i nie wiem czy faktycznie by się zmienił. Trudno. Najwyżej kiedyś będę żałować... Albo i nie! Mamy kontakt jakiś tam na GG, ale z tego co widzę- jest taki sam.
No i znów singielka, wolna i do wzięcia- ale nie czuję jakiejś potrzeby wiązania sie z kimś, dla spacerów, randek, słodkich słówek, wspólnego planowania czasu, nastrojowych rozmów, nie tego chcę. Muszę sie wyszaleć, poimprezować, tak dla samej siebie.
Lato było jak zwykle piękne i gorące- co uwielbiam- i jak zwykle nie wiem kiedy mineło. Spędziłam je w domu, w malinach. Dziś szukam pracy, bezskutecznie, CV zanoszę gdzie tylko to mozliwe, nawet w Biedronce, i cisza. Chodzę do Michałka parę razy w tygodniu na 3-4 h. To wszystko. Zapisałam sie na półroczny kurs Sprzedawca-magazynier do ohp, poznałam już jednego chłopaka, całkiem spoko:) Zajęcia dopiero pod koniec października. Przynajmniej będę miała zajęcie, a po kursie mogę coś jeszcze robić bo zajęcia trwają tylko 4 h dziennie. Zobaczymy, przydałaby sie jakas praca na drugą zmianę.
Prócz tego źle z mamą, hormony dają w dupę, ma okropne wahania nastrojów, martwię sie o nią. Ostatni czas nie był dobry dla naszych relacji.
No i znów singielka, wolna i do wzięcia- ale nie czuję jakiejś potrzeby wiązania sie z kimś, dla spacerów, randek, słodkich słówek, wspólnego planowania czasu, nastrojowych rozmów, nie tego chcę. Muszę sie wyszaleć, poimprezować, tak dla samej siebie.
Lato było jak zwykle piękne i gorące- co uwielbiam- i jak zwykle nie wiem kiedy mineło. Spędziłam je w domu, w malinach. Dziś szukam pracy, bezskutecznie, CV zanoszę gdzie tylko to mozliwe, nawet w Biedronce, i cisza. Chodzę do Michałka parę razy w tygodniu na 3-4 h. To wszystko. Zapisałam sie na półroczny kurs Sprzedawca-magazynier do ohp, poznałam już jednego chłopaka, całkiem spoko:) Zajęcia dopiero pod koniec października. Przynajmniej będę miała zajęcie, a po kursie mogę coś jeszcze robić bo zajęcia trwają tylko 4 h dziennie. Zobaczymy, przydałaby sie jakas praca na drugą zmianę.
Prócz tego źle z mamą, hormony dają w dupę, ma okropne wahania nastrojów, martwię sie o nią. Ostatni czas nie był dobry dla naszych relacji.
piątek, 11 maja 2012
zmiany
Zmiany radykalne musza mieć swój czas juz niebawem. Napięcie i atmosfera w domu rośnie. W tym wieku już dawno powinnam być z dala od gniazda rodzinnego, żyjąc na swój rachunek czyli po prostu pizda i gaz!
Tak właśnie! Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie wyjazd, zmiana otoczenia, ludzi, pracy... w ogóle praca. Biorę pierwszą lepszą ofertę pracy za granicą oczywiście sprawdzoną i ruszam. Chciałabym z robaczkiem jechać. Nie wyobrażam sobie samotnego wyjazdu, wiedząc że jestem z nim, że on jest tu i czeka i myśli itd. Tak nie damy rady. Eh, jednym słowem frustracja sięgnęła szczytu. Niedobrze.
Tak właśnie! Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie wyjazd, zmiana otoczenia, ludzi, pracy... w ogóle praca. Biorę pierwszą lepszą ofertę pracy za granicą oczywiście sprawdzoną i ruszam. Chciałabym z robaczkiem jechać. Nie wyobrażam sobie samotnego wyjazdu, wiedząc że jestem z nim, że on jest tu i czeka i myśli itd. Tak nie damy rady. Eh, jednym słowem frustracja sięgnęła szczytu. Niedobrze.
wtorek, 8 maja 2012
Maj!
No nareszcie...uFF! doczekałam się, choć bardzo szybko mineły te dni od mojego ostatniego tutaj postu. Niestety nie bywam systematyczna w internetowych pamiętnikach. To nie to samo, co sięgnąć co wieczór po zeszyt pod poduszkę i zapisać coś w nim. Ale jestem! i się dzieje.
Teraz na pierwszym planie jestem ja - ja i moja przyszłosć. To czy wyjadę za granicę i jeśli tak to gdzie w końc u to będzie. Naar Belgie! i tak bym chciała. Staram się, czytam fora, wysyłam cv i obserwuję środowisko. Nie chciałabym zostać tu dłużej niż miesiąc jeszcze. Firma na finiszu. Jeszcze tylko kilka dni.
Robaczek wciąż na wyjeździe. Martwię się czy nadal będziemy razem, wspominając jego słowa kiedy mówił że nie wyobraża sobie że razem zamieszkamy w Austrii... Cholera, co to w ogóle znaczy?! Takie jest życie, ciągle się wydaje pieniądze, mieszkanie, jedzenie, rachunki, urzędy.Ot co. Jak on se to mysli że będziemy razem a jednak osobno? nic z tych rzeczy. nie ze mną takie numery. Dlatego dziś nie umiem powiedzieć czy my to my na przyszłość, tak na pewno ... A póki co chodzę do Michała i jutro znów odbieram go z przedszkola.
Maj na razie skąpi ciepła ale i tak już zaznaliśmy baardzo ciepłych dni.
Uff, obym tu wróciła już jutro! :) A teraz nynam.
niedziela, 26 lutego 2012
Wiosna?
Owa pora roku jest coraz bliżej, trudno uwierzyć ale po śniegu już zostało tylko wspomnienie, po mrozach również. Super! Ale będzie lepej jeśli zima nie wróci w kwietniu.. Wrr. O kurde! Tylko spojrzałam teraz za okno i co- pada śnieg! O nie!.
Niestety wiosny ani przedwiośnia nie widać i nie czuć w moim sercu. Wiele się zdarzyło tego niedobrego, tego co choćby odrobinę przekreśla nasz związek. Niestety. Dotarło do mnie wiele rzeczy, choćby to że nasza miłość potoczyła sie za szybko i więcej ma wspolnego z pożądaniem zauroczeniem niżeli z szacunkiem i zaufaniem! niestety...Ale daje jeszcze jedna szansę. Szkoda mi i żal wspólnego czasu, zaangażowania zeby tak przekreślić ot po prostu dziś. Dlatego jeszcze jedna szansa. ostatnia.
Niestety wiosny ani przedwiośnia nie widać i nie czuć w moim sercu. Wiele się zdarzyło tego niedobrego, tego co choćby odrobinę przekreśla nasz związek. Niestety. Dotarło do mnie wiele rzeczy, choćby to że nasza miłość potoczyła sie za szybko i więcej ma wspolnego z pożądaniem zauroczeniem niżeli z szacunkiem i zaufaniem! niestety...Ale daje jeszcze jedna szansę. Szkoda mi i żal wspólnego czasu, zaangażowania zeby tak przekreślić ot po prostu dziś. Dlatego jeszcze jedna szansa. ostatnia.
sobota, 28 stycznia 2012
.
Nadszedł taki moment, magicznych "5-6 miesięcy" gdy nie wiem co dalej, gdy nie czuje się tego co po 2 tygodniach... Jest tak bezsensownie. Nie wiem czy oboje damy radę, ja sie męczę bo on się męczy mimo że jesmu sie wydaje że dotyczy to tylkko jego! Błąd! To co myśli on przerzuca się na mnie. Boli mnie to co było, co powiedział mi, on, skażony, bez czystego sumienia a wydający osąd na mnie! to takie niesprawiedliwe! Teraz, jak żyć, gdy jego myśli przesłania ciągle tylko jedna myśl, do której dorabia sobie swoje wyobrażenia...? Nie wiem. Nie wiem co dalej będzie. Wszystkie się spierdoliło. Ale na jego własne życzenie i brak zaufania do mnie. A z kolei i przez moją zapiskowo- blogową głupotę. Też nie wiem czy to dobrze że piszę tu o swoim zyciu, zamiast faktycznie zapisywać pogodę, większe zakupy, badania lekarskie, przebyte choroby itp.
A propo leczenia. Mój dentysta spartaczył mi zęba leczonego kanałowo, zostawiając igłę Lentulo w kanale! Idiota.. Teraz mam większy problem bo musze prywatnie to usuwać tam gdzie mają specjalistyczny sprzęt do takiego leczenia zębów! Jak nie posiadam odpowiednich narzędzi to nie zabieram za robotę, to oczywiste! ale widać nie dla lekarzy... pfff lekarzy!
Eh, myślę bez przerwy co bedzie dalej. Wracać n ie wraca tutaj, bo pieniedzy nie ma. Eh gadanie...? ciągle cos odwleka. Nie widzę aby mu zależało tak jak to kiedyś powiedział. Jego słowa nie przekładają się na czyny, no za cholerę tego nie widzę. Woli przepraszać.
No i pogoda- wreszcie mamy zimę, prawdziwą z dużym mrozem. Bajkowo.
A propo leczenia. Mój dentysta spartaczył mi zęba leczonego kanałowo, zostawiając igłę Lentulo w kanale! Idiota.. Teraz mam większy problem bo musze prywatnie to usuwać tam gdzie mają specjalistyczny sprzęt do takiego leczenia zębów! Jak nie posiadam odpowiednich narzędzi to nie zabieram za robotę, to oczywiste! ale widać nie dla lekarzy... pfff lekarzy!
Eh, myślę bez przerwy co bedzie dalej. Wracać n ie wraca tutaj, bo pieniedzy nie ma. Eh gadanie...? ciągle cos odwleka. Nie widzę aby mu zależało tak jak to kiedyś powiedział. Jego słowa nie przekładają się na czyny, no za cholerę tego nie widzę. Woli przepraszać.
No i pogoda- wreszcie mamy zimę, prawdziwą z dużym mrozem. Bajkowo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
