Pod koniec czerwca rozstalismy się, to była moja decyzja. I miałam rację. Dopiero gdy to nim wstrząsneło przepraszał, prosząc o jedną szansę, przyznał że nie do końca zaangażował sie w nasz związek, po prostu bimbał sobie, ale ja postawiłam na swoim- za dużo mnie to kosztowało i nie wiem czy faktycznie by się zmienił. Trudno. Najwyżej kiedyś będę żałować... Albo i nie! Mamy kontakt jakiś tam na GG, ale z tego co widzę- jest taki sam.
No i znów singielka, wolna i do wzięcia- ale nie czuję jakiejś potrzeby wiązania sie z kimś, dla spacerów, randek, słodkich słówek, wspólnego planowania czasu, nastrojowych rozmów, nie tego chcę. Muszę sie wyszaleć, poimprezować, tak dla samej siebie.
Lato było jak zwykle piękne i gorące- co uwielbiam- i jak zwykle nie wiem kiedy mineło. Spędziłam je w domu, w malinach. Dziś szukam pracy, bezskutecznie, CV zanoszę gdzie tylko to mozliwe, nawet w Biedronce, i cisza. Chodzę do Michałka parę razy w tygodniu na 3-4 h. To wszystko. Zapisałam sie na półroczny kurs Sprzedawca-magazynier do ohp, poznałam już jednego chłopaka, całkiem spoko:) Zajęcia dopiero pod koniec października. Przynajmniej będę miała zajęcie, a po kursie mogę coś jeszcze robić bo zajęcia trwają tylko 4 h dziennie. Zobaczymy, przydałaby sie jakas praca na drugą zmianę.
Prócz tego źle z mamą, hormony dają w dupę, ma okropne wahania nastrojów, martwię sie o nią. Ostatni czas nie był dobry dla naszych relacji.
sobota, 13 października 2012
piątek, 11 maja 2012
zmiany
Zmiany radykalne musza mieć swój czas juz niebawem. Napięcie i atmosfera w domu rośnie. W tym wieku już dawno powinnam być z dala od gniazda rodzinnego, żyjąc na swój rachunek czyli po prostu pizda i gaz!
Tak właśnie! Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie wyjazd, zmiana otoczenia, ludzi, pracy... w ogóle praca. Biorę pierwszą lepszą ofertę pracy za granicą oczywiście sprawdzoną i ruszam. Chciałabym z robaczkiem jechać. Nie wyobrażam sobie samotnego wyjazdu, wiedząc że jestem z nim, że on jest tu i czeka i myśli itd. Tak nie damy rady. Eh, jednym słowem frustracja sięgnęła szczytu. Niedobrze.
Tak właśnie! Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie wyjazd, zmiana otoczenia, ludzi, pracy... w ogóle praca. Biorę pierwszą lepszą ofertę pracy za granicą oczywiście sprawdzoną i ruszam. Chciałabym z robaczkiem jechać. Nie wyobrażam sobie samotnego wyjazdu, wiedząc że jestem z nim, że on jest tu i czeka i myśli itd. Tak nie damy rady. Eh, jednym słowem frustracja sięgnęła szczytu. Niedobrze.
wtorek, 8 maja 2012
Maj!
No nareszcie...uFF! doczekałam się, choć bardzo szybko mineły te dni od mojego ostatniego tutaj postu. Niestety nie bywam systematyczna w internetowych pamiętnikach. To nie to samo, co sięgnąć co wieczór po zeszyt pod poduszkę i zapisać coś w nim. Ale jestem! i się dzieje.
Teraz na pierwszym planie jestem ja - ja i moja przyszłosć. To czy wyjadę za granicę i jeśli tak to gdzie w końc u to będzie. Naar Belgie! i tak bym chciała. Staram się, czytam fora, wysyłam cv i obserwuję środowisko. Nie chciałabym zostać tu dłużej niż miesiąc jeszcze. Firma na finiszu. Jeszcze tylko kilka dni.
Robaczek wciąż na wyjeździe. Martwię się czy nadal będziemy razem, wspominając jego słowa kiedy mówił że nie wyobraża sobie że razem zamieszkamy w Austrii... Cholera, co to w ogóle znaczy?! Takie jest życie, ciągle się wydaje pieniądze, mieszkanie, jedzenie, rachunki, urzędy.Ot co. Jak on se to mysli że będziemy razem a jednak osobno? nic z tych rzeczy. nie ze mną takie numery. Dlatego dziś nie umiem powiedzieć czy my to my na przyszłość, tak na pewno ... A póki co chodzę do Michała i jutro znów odbieram go z przedszkola.
Maj na razie skąpi ciepła ale i tak już zaznaliśmy baardzo ciepłych dni.
Uff, obym tu wróciła już jutro! :) A teraz nynam.
niedziela, 26 lutego 2012
Wiosna?
Owa pora roku jest coraz bliżej, trudno uwierzyć ale po śniegu już zostało tylko wspomnienie, po mrozach również. Super! Ale będzie lepej jeśli zima nie wróci w kwietniu.. Wrr. O kurde! Tylko spojrzałam teraz za okno i co- pada śnieg! O nie!.
Niestety wiosny ani przedwiośnia nie widać i nie czuć w moim sercu. Wiele się zdarzyło tego niedobrego, tego co choćby odrobinę przekreśla nasz związek. Niestety. Dotarło do mnie wiele rzeczy, choćby to że nasza miłość potoczyła sie za szybko i więcej ma wspolnego z pożądaniem zauroczeniem niżeli z szacunkiem i zaufaniem! niestety...Ale daje jeszcze jedna szansę. Szkoda mi i żal wspólnego czasu, zaangażowania zeby tak przekreślić ot po prostu dziś. Dlatego jeszcze jedna szansa. ostatnia.
Niestety wiosny ani przedwiośnia nie widać i nie czuć w moim sercu. Wiele się zdarzyło tego niedobrego, tego co choćby odrobinę przekreśla nasz związek. Niestety. Dotarło do mnie wiele rzeczy, choćby to że nasza miłość potoczyła sie za szybko i więcej ma wspolnego z pożądaniem zauroczeniem niżeli z szacunkiem i zaufaniem! niestety...Ale daje jeszcze jedna szansę. Szkoda mi i żal wspólnego czasu, zaangażowania zeby tak przekreślić ot po prostu dziś. Dlatego jeszcze jedna szansa. ostatnia.
sobota, 28 stycznia 2012
.
Nadszedł taki moment, magicznych "5-6 miesięcy" gdy nie wiem co dalej, gdy nie czuje się tego co po 2 tygodniach... Jest tak bezsensownie. Nie wiem czy oboje damy radę, ja sie męczę bo on się męczy mimo że jesmu sie wydaje że dotyczy to tylkko jego! Błąd! To co myśli on przerzuca się na mnie. Boli mnie to co było, co powiedział mi, on, skażony, bez czystego sumienia a wydający osąd na mnie! to takie niesprawiedliwe! Teraz, jak żyć, gdy jego myśli przesłania ciągle tylko jedna myśl, do której dorabia sobie swoje wyobrażenia...? Nie wiem. Nie wiem co dalej będzie. Wszystkie się spierdoliło. Ale na jego własne życzenie i brak zaufania do mnie. A z kolei i przez moją zapiskowo- blogową głupotę. Też nie wiem czy to dobrze że piszę tu o swoim zyciu, zamiast faktycznie zapisywać pogodę, większe zakupy, badania lekarskie, przebyte choroby itp.
A propo leczenia. Mój dentysta spartaczył mi zęba leczonego kanałowo, zostawiając igłę Lentulo w kanale! Idiota.. Teraz mam większy problem bo musze prywatnie to usuwać tam gdzie mają specjalistyczny sprzęt do takiego leczenia zębów! Jak nie posiadam odpowiednich narzędzi to nie zabieram za robotę, to oczywiste! ale widać nie dla lekarzy... pfff lekarzy!
Eh, myślę bez przerwy co bedzie dalej. Wracać n ie wraca tutaj, bo pieniedzy nie ma. Eh gadanie...? ciągle cos odwleka. Nie widzę aby mu zależało tak jak to kiedyś powiedział. Jego słowa nie przekładają się na czyny, no za cholerę tego nie widzę. Woli przepraszać.
No i pogoda- wreszcie mamy zimę, prawdziwą z dużym mrozem. Bajkowo.
A propo leczenia. Mój dentysta spartaczył mi zęba leczonego kanałowo, zostawiając igłę Lentulo w kanale! Idiota.. Teraz mam większy problem bo musze prywatnie to usuwać tam gdzie mają specjalistyczny sprzęt do takiego leczenia zębów! Jak nie posiadam odpowiednich narzędzi to nie zabieram za robotę, to oczywiste! ale widać nie dla lekarzy... pfff lekarzy!
Eh, myślę bez przerwy co bedzie dalej. Wracać n ie wraca tutaj, bo pieniedzy nie ma. Eh gadanie...? ciągle cos odwleka. Nie widzę aby mu zależało tak jak to kiedyś powiedział. Jego słowa nie przekładają się na czyny, no za cholerę tego nie widzę. Woli przepraszać.
No i pogoda- wreszcie mamy zimę, prawdziwą z dużym mrozem. Bajkowo.
sobota, 14 stycznia 2012
Zima
Nareszcie ( a może i nie), choc w sumie można tak powiedzieć ze względu na to że od początku zimy ani grama śniegu nie było ąz do wczoraj. Zaczął padać śnieg, jest ze go ze 3 cm, i trochę co chwilę pada.Krajobraz uroczy ale jazda samochodem to juz niestety bez sielanki.
Ogólnie do bani teraz jest. Mama chora, misiek bez pracy, wyhujali go, bo dopiero od poniedzialku będzie pracował, więc tak na prawdę niepotrzebnie jechał, moglismy spędzić razem jeszcze cały tydzień. A teraz on siedzi w mieszkaniu, jedzenie zje, pieniądze przetraci i bezsens totalny, tak mu ludzie załatwili, coż mnie to już nie dziwi. No ale ... kurwicy można dostać.
Ogólnie do bani teraz jest. Mama chora, misiek bez pracy, wyhujali go, bo dopiero od poniedzialku będzie pracował, więc tak na prawdę niepotrzebnie jechał, moglismy spędzić razem jeszcze cały tydzień. A teraz on siedzi w mieszkaniu, jedzenie zje, pieniądze przetraci i bezsens totalny, tak mu ludzie załatwili, coż mnie to już nie dziwi. No ale ... kurwicy można dostać.
wtorek, 10 stycznia 2012
Przeżywka....
... bo On znów wyjeżdza nach Wien. Ale dzis jest mi wyjątkowo smutno i ponuro, może i ta ogoda dokłada swoje, bo jest szaro, deszczowo, sniegowo, brzydko. A on jedzie. Czuję jakbym na nowo znów sie w Nim zakochiwała, tak jak 4 miesiące temu.. Jak tak patrzę na Niego czasem, to aż kipi ze mnie ta chemia. I mam ochotę Go zjeść albo zawinąć Go sobie w kieszeń i nosić. Myślę co powinnam zrobić lub co mogę zrobić by było Nam dobrze, i żebyśmy nie musieli przechodzić takich durnych rozstań na 3 tygodnie, mogłabym jechac do Niego, ale byłoby ciężko. Nawet nie mielibyśmy gdzie mieszkać. A do maja kupa czasu, i musimy to pociągnąć, wtedy ja będę "wolna" i będę mogła robix juz co tylko chcę. A na razie jest jak jest, musimy zacisnąć zęby, ufać sobie i tyle. Wczoraj znów sprawił mi niespodziankę! Miał jechać wczoraj, byłam przekonana, a On dzwoni że jedzie, ze chciałby sie przytulić do mnie i la la la, i że.. jest pod domem. Ależ się ucieszyłam! A tak mnei przytrzymał w niepewności, no miałam mega niespodziankę w maseczce na twarzy :) Okazało się że jednak dziś pojedzie dlatego przyjechał jeszcze ostatni wieczor wykorzystać i spedzić razem, ahh...
Cały dzień jestem taka roztrzepana, smutna, zdołowana, Zus zapomnialam zapłacic no to przeżywam co będzie, kogo się zapytac, itd.! Mama też swoje dołożyła. W ogóle płakać mi się chce na to swoje biedne życie. Nie jestem w stanie nic odłożyć na zaś, bo nie mam nawet z czego, coż z takiej pracy jaka mam teraz jesli nie jest to praca w pełnym wymiarze godzin, kasa malutka- drobne kieszonkowe na waciki. Nie mam nic po prsotu i nie potrafię się odbić, zeby coś wreszcie odłożyc na konto w banku, mieć na rachunki, na żarcie. Czuję się tak beznadziejnie i niepotrzebnie.
Cały dzień jestem taka roztrzepana, smutna, zdołowana, Zus zapomnialam zapłacic no to przeżywam co będzie, kogo się zapytac, itd.! Mama też swoje dołożyła. W ogóle płakać mi się chce na to swoje biedne życie. Nie jestem w stanie nic odłożyć na zaś, bo nie mam nawet z czego, coż z takiej pracy jaka mam teraz jesli nie jest to praca w pełnym wymiarze godzin, kasa malutka- drobne kieszonkowe na waciki. Nie mam nic po prsotu i nie potrafię się odbić, zeby coś wreszcie odłożyc na konto w banku, mieć na rachunki, na żarcie. Czuję się tak beznadziejnie i niepotrzebnie.
niedziela, 8 stycznia 2012
Strach
Tak wiele się działo, tak bardzo płakałam, i bardzo się bałam,że ... stracę to co dla mnie ważne, co kocham i dzięki czemu czuję sie szczęśliwa jak nigdy dotąd. Bałam się że stracę Go...Niestety, ale przeszłość, jej piętno jeśli jest ona zła, i żałujemy jej możemy odczuwać w przyszłości i teraz. I to jest najsmutniejsze, mimo że chcemy żyć dalej dobrze, lepiej, dając z siebie wszystko albo chociaż wiele i tak jest niczym, i tak nie przekreśli, nie wymaże przeszłości, która już we mnie wyrysowała blizny. Chcę zapomnieć, co było a nie jest nie pisze się w rejestr- tak bym chciała by On to rozumiał, wiedział, ufał mi! Kochał mnie... Jestem tak szczęśliwa że jest ze mną, ze go poznałam... Na szczęście jest jak jest. Tzn. zrozumiał, jesteśmy razem. Choć ja bardzo się boję, że któregoś dnia on odejdzie, on nie wytrzyma, będzie go to dręczyć. Tak bardzo się tego boję. Nie chcę Go stracić. Tak bardzo Go potrzebuję. To dzięki Niemu odżyłam, usmiecham się co dnia, mam dla kogo życ, pracować, mieć ambicję, wiem że jestem wreszcie kochana, potrzebna...Teraz to ja będę pielęgnować to co dobre, to żebysmy byli razem szczęśliwi! Takie jest moje zadanie, i na pewno je wykonam.
Zimy nie ma. Pada deszcz.
Zimy nie ma. Pada deszcz.
wtorek, 3 stycznia 2012
Tak o
Wczoraj spędziłam wieczór ze skarbem. On mówi, że jest zazdrosny, i znow naburmuszona bylam na niego, gdy pytał o zagranice, itp.a ja tak go kocham i szaleje za nim! I nie chce go stracić, nawet popłakałam się... Smutno mi jak cholera. Wyjeżdża znów za parę dni. Na miesiąc. Smutno, smutno. Eh. Do bani.
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Pierwszy poniedziałek nowego roku
I po wszystkim. Po świętach, Sylwestrze...Ah, miło wspominam te dni z robaczkiem. Było fajowo. Jak zwykle dużo kłótni a potem dużo miłości. Robaczek wczoraj u mnie był caały dzień i cały wieczór, nawet zatoczyła się rozmowa z mamą przy stole.Sylwestra spędziłam u robaczka w domu, mielismy jechać gdzieś daleko ale brak maniany, czasu i wszystko na hura sprawiło że zrezygnowaliśmy.
Dziś praca dopiero od 15. I pierwsza wypłata.
Zimy wciąż nie widać, to tzw. pseudozima, śnieg był tylko raz w grudniu, i to pół cm. Póki co jest dobrze, pogoda idealna na jazdę samochodem niż sankami. Plus pięć stopni, dziś wietrznie.
Dziś praca dopiero od 15. I pierwsza wypłata.
Zimy wciąż nie widać, to tzw. pseudozima, śnieg był tylko raz w grudniu, i to pół cm. Póki co jest dobrze, pogoda idealna na jazdę samochodem niż sankami. Plus pięć stopni, dziś wietrznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)