Czyli za połową. Coraz bliżej mety. Coraz bliżej lato... Choć wiosny na razie nie ma, to może choć lato będzie od razu. W sobotę święconkę przyozdobię sopelkami a wierzch posypię płatkami śniegu.
Ćwiczę. Wytrwale, 5 razy w tygodniu. Czuję się świetnie.
Zawodow- przerzuciłam się na wózek jezdniowy i dobrze mi się prowadzi. Choc to dopiero kurs i czekam tyko na egzamin zaliczeniowy. Byłoby super go zdać. A co dalej? Może policja, a na jesień zagranica i prawko na D. Plany są tylko zawsze kopa w tyłek mi brakuje by coś zacząć i skończyć.
Od ponad tygodnia mieszka z nami piesek-Burbon. Czester bywa zazdrosny ale już sie polubili. Naszej rezydencji dalej strzeże kruk. Choć miał parę dni załamania, niewiadomo czym spowodowanego. Uciekł na najwyższe drzewo w sadzie i tam biedny siedział o głodzie, bez parówek i sera żółtego. Mysleliśmy że coś go zjadło... :( Ale odnalazł się na szczęscie!

ej.
OdpowiedzUsuńno ej.
Usuń