I po wszystkim. Po świętach, Sylwestrze...Ah, miło wspominam te dni z robaczkiem. Było fajowo. Jak zwykle dużo kłótni a potem dużo miłości. Robaczek wczoraj u mnie był caały dzień i cały wieczór, nawet zatoczyła się rozmowa z mamą przy stole.Sylwestra spędziłam u robaczka w domu, mielismy jechać gdzieś daleko ale brak maniany, czasu i wszystko na hura sprawiło że zrezygnowaliśmy.
Dziś praca dopiero od 15. I pierwsza wypłata.
Zimy wciąż nie widać, to tzw. pseudozima, śnieg był tylko raz w grudniu, i to pół cm. Póki co jest dobrze, pogoda idealna na jazdę samochodem niż sankami. Plus pięć stopni, dziś wietrznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz