niedziela, 18 grudnia 2011

Szaleństwo

Cała niedziela, prócz wyjścia do kościoła minęła gdzieś w mieście, w galeriach, ale to, co się dzieje to koszmar! Tłumy ludzi, samochodów, wnerwiająca atmosfera a nie wiem czym ci ludzie sie podniecają?!Kupiłam tylko prezent misiaszkowi. Mierzyłam świetną sukienkę, emkę, ale cóż skoro biust nie popuscił zamkowi... a była w szalonej przecenie eh. Ogólnie kicha totalna, nic ładnego, fajnego. Poszłabym na sylwestra gdzieś, ale kreacji nie mam. Mama też szuka dla siebie sukni i butów, bo idzie na bal z pracy. A ja? Chciałabym poszalec gdzies z misiem, ale... Wiadomo. Money, money, money, must be funny! Do kitu.
Jutro od rana użeranie sie z bachorem:) Chcę już piątek, i Wigilię, i święta i spokój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz