Po prostu zmęczona, nota bene, u siebie w domu nie zrobiłam ani jednego placka, ani nic w ząb! Bo tak na prawdę pracowałam, sprzątałam u dzieciaka, niestety ale wykorzystuja mnie, widzą że umiem dużo, że umiem gotować i będą mieć to na uwadze. Ale nie! Nie dam się, jestem opiekunką do dziecka! Nie sprzątaczką.
Nie czuję świąt, wlaśnie przez to że mało czasu spędzam u siebie w domu. Nareszcie wczoraj zobaczyłam sie z misiem. I dla mamy upominek miał, i dla mnie. Cieszę się. Ale... nie mam sił żeby cokolwiek posprzątać w domu. Masakra! Mama dobrze że ma wolne, to już coś upiekła i w ogóle, ale jutro... to będzie młyn.
Dziś na szybko byłam na mieście, musiałam pożyczyć kasę od mamy na plastry i to było najważniejsze właściwie na ten czas świątecznyy. Kupiłam co chciałam i jest git.
Chyba jutro będę spała co najmniej o 10. Eh, Wigilia, pamiętam co dopiero zeszłoroczną a tu masz, znowu.
Czuję że marnuję swój czas, swoje młode życie, nie powinnam pracować jako służąca, mam nadzieję że jeszcze stanie sie coś takiego, że wezmę w garść całą siebie, swoje życie i to tylko tymczasowe zajęcie, z braku laku, o!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz